darmowe statystyki strony
darmowe statystyki strony
Kategorie: Wszystkie | Brazylia | Hong-Kong | Jezioro Como | Kraków | Majorka | USA | Wiedeń
RSS
środa, 23 czerwca 2010

Z Palmy do Valldemossy jest tylko 17 kilometrów. Droga pnie się jednak w górę i pełna jest ostrych zakrętów. Na szczęścię nawet taki nieporadny kierowca jak ja jest w stanie sobie poradzić z tą trasą.

 

 

Przez  ten niesamowity błękit morza ma się wrażenie, że woda zlewa się z niebem. Niestety mimo pięknych krajobrazów za oknem auta nie ma możliwości zatrzymania się i zrobienia zdjęć.

Jadąc tą malowniczą trasą nagle za gór wyłania się malownicze miasteczko Valldemossa. Miasteczko urzeka  pełnymi zieleni i kwiatów małymi  ulicami idomami w tradycyjnym, majorkańskim stylu.  Prawie na  każdym domu widnieje ceramiczny obrazek ze scenami z jej życia i prośbami o stawiennictwo. I tak na jednym modli się w kościele, na innym nabiera wodę z pobliskiego źródełka albo pomaga staruszkom. W rogu tych ceramicznych obrazków często widać figurkę szatana, który ucieka wystraszony. W domu przy uliczce Rectoria, w którym się urodziła, urządzono kaplicę z jej figurą.

Nad kamiennymi domami góruje kościół (też kamienny) z wysoką dzwonnicą i przylegającym  klasztorem Real Cartuja de Jesus de Nazaret.

 

 

 

Największą turystyczną atrakcją Valldemosy, którą podobno  koniecznie trzeba zwiedzić jest właśnie Klasztor Kartuzów. Mieści się w nim muzeum, galeria, kaplica i oczywiście cele, w których mieszkał Chopin i George Sand. Jak również  cela, w której grał i tworzył Chopin. Z balkonów Klasztoru  roztaczają się przepiękne widoki na miejscowość i ogrody. Wstęp do klasztoru nie jest niestety tani i kosztuje 8 EURO. Wejście to pewnie kosztowało by drożej ale po wizycie pary  niestety niewiele zostało. Mieszkańcy Valldemossy obawiając się gruźlicy, na którą chorowała Chopin spalili większość wyposażenia pomieszczeń, w których mieszkała para kochanków. Ich przodkowie zapewne nad tym dziś ubolewają.

Valldemosa jest piękna, ale nie wyobrażam sobie tu mieszkac kilka miesięcy. Może dlatego Chopin tak pisał w  liście do Juliana Fontany z 28 XII 1838:
„między skałami i morzem opuszczony, ogromny klasztor kartuzów, gdzie w jednej celi [...] możesz sobie mnie wystawić nieufryzowanego, bez białych rękawiczek, bladego jak zawsze. Cela ma formę trumny wysokiej, sklepienie ogromne, zakurzone, okno małe, przed oknem pomarańcze, palmy, cyprysy; naprzeciw okna moje łóżko na pasach [...] Bach, moje bazgroły i nie moje szpargały... cicho...można krzyczeć ... jeszcze cicho. Słowem, piszę Ci z dziwnego miejsca"
(Sydow 1955, t. 1, s. 332).

czwartek, 17 czerwca 2010

Trzeci dzień to stolica i trochę leniuchowania.

Palma de Mallorca ma niesamowite nabrzeże portowe. Bez względu na to czy jest to sezon turystyczny wpływają tu gigantyczne promy pełne ludzi , samochodów i autokarów. Kilkaset metrów dalej zaczyna się już inny port, z prywatnymi jachtami i motorówkami.

Ciągnie się on prawie przez trzy kilometry. Nawet Saint-Tropez czy Nicei nie ma tak wielu luksusowych łodzi w jednym miejscu. Oczywiście ten ogrom bogactwa, luksusu robi ogromne wrażenie na męskiej części naszej wycieczki. Prawie wszyscy robią sobie zdjęcia na tle tych luksusowych jachtów. Spacer z portu do starej części palmy zajmuje raptem kilka minut, i jakże jest przyjemny. Idąc cały czas widzi patrzy się na katadrę i pięknie obsadzoną palmami ulice.

Katedra powstała na gruzach Wielkiego Meczetu w XIIIw i jest naprawdę zjawiskowa. Kazał ją zbudować król Karol I po zwycięstwie nad Maurami. Jednak największe wrażenie robi, które zapiera dech w piersiach katedra robi w środku. Wszystko tu jest ogromne poczynając od 22 metrowych kolumn, skończywszy na 10,5metrowych witrażach. Ogromne wrażenie robi też rozetowe okno nad prezbiterium. Jego średnica wynosi 12 m. Dzieli się ona na 24 trójkątne pola, z których połowa składa się na gwiazdę dawida. Trudna aż uwierzyć, że rozeta ta ma ok 700lat. Oczywiście największe wrażenie robi podwieszany ołtarz, którego ostatnią modernizacje przeprowadził Gaudi. Katedrę najlepiej zwiedzać w słoneczny dzień, bo wtedy najlepiej prezentują się witraże. Mnie katedra urzekła:)  Siedziałam w ławce delektując się  przyjemnym chłodem i specyficzna atmosferą katedry. Szukając przed wyjazdem informacji na temat Majorki natknełam się na cytat George Sand na temat Katedry „wznosząca się nad brzegiem morza robi wielkie wrażenie [...], lecz jedyną naprawdę godną szacunku rzeczą jest średniowieczny portal, określony przez Laurensa jako najpiękniejszy przykład sztuki gotyckiej. [...] Wnętrze katedry należy do najsurowszych i najbardziej mrocznych" (Sand 2006, s. 71).

Warte zobaczenia jest również Stare Miasto, zwane Ciutat Vella z bardzo wąskimi uliczkami i  posiadłościami z przepięknymi dziedzińcami. Tutaj  znajduje się równieżmiędzy innymi Museu de Mallorca, Banys Arabs i Museu Torrents Llado.Po Palmie nie warto spacerować z książkowym przewodnikiem bo wtedy ucieka nam co najpiekniejsze. Te kameralne wąskie uliczki sprzed wieków pełne są architektonicznych skarbów: kamienne patia, rzeźbione balkony, drewniane okienice etc. Wszystko to wygląda jak przed wiekami. Warto zatrzymać się tu chodź na chwile żeby uchwycić atmosferę tego miejsca. Nawet nie wiem jakie zdjęciu tu wstawić bo żadne nie oddaje tego co kryje w sobie centrum starej Palmy.


Będąc w Palmie kniecznie również trzeba zobaczyć  królewską rezydencje Palau de l´Almudaina położoną obok katedry Sa Seu. Te i inne budynki otaczają, zbudowane na miejscu średniowiecznych, mury miejskie pochodzące z okresu renesansu. Przeplatają się one z fosami, schodkami, alejkami, ogrodami mauretańskimi i fontannami.

 

To oczywiście nie wszystkie atrakcje Palmy. Można by je wyliczać bez końca. Bogaty program kulturalny to nie wszystko. Warto tez
spędzić czas na zakupach na giełdach i bazarach, gdzie dostaniemy świeże ryby,owoce morza, warzywa, owoce i majorkańskie specjały oraz w eleganckich butikach, których w Palmie nie brakuje. Ulicą z markowymi butikami którą warto odwiedzić jest Jaume III.

Chopin napisał do swojego przyjaciela Juliana Fontany 15 listopada 1838 w ten sposób na temat Palmy: „Niebo jak turkus, morze jak lazur; góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie. W dzień słońce, wszyscy letnio chodzą, i gorąco; w nocy gitary i śpiewy po całych godzinach. Balkony ogromne z winogronami nad głową; maurytańskie mury. Wszystko ku Afryce, tak jak i miasto, patrzy. Słowem, przecudne życie”" (Sydow 1955, t. 1, s. 327).

 

wtorek, 15 czerwca 2010

Na dzień drugi zaplanowalismy zwiedzanie jaskiń, krotką wizytę w Porto Cristo i spacer po Porto Colom. Zaczynamy oczywiście od najciekawszego miejsca czyli Coves del Drac. Smocze jaskinie biorą swoją nazwę od średniowiecznego mitu o smoku który miał skrzydła nietoperza i ciało węża i pilnował ukrytego w jaskiniach skarbu. Schodząc w dół skalną ścieżką otoczoną linami można podziwiać piękne formacje skalne. Przewodnicy zwracają uwagę na Mnicha, Ruiny Zamku, Krzywą Wieze, Flagę i mnóstwo innych niebywałych miejsc. Uroku temu miejscu dodaje super oświetlenie. Trudno aż uwierzyć, iż oświetlenie to powstało w 1935r. Przez pół drogi słyszę tradycyjne w jaskini raj jest ładniej , ciekawiej. Głosy te milkną w połowie drogi bo chyba nikt z naszej grupy nie liczył na to, że ta jaskinia jest tak głęboka i obszerna. Na samym końcu znajduje się największe w Europie i jedno z największych na świecie podziemne jezioro. Urządzono tam niezwykłą....salę koncertową. Zanim wysłuchamy jednak koncertu czeka nas wysłuchanie informacji w 5 językach. Samo to świadczy już o tym jak bardzo Majorkańczycy są nastawieni na turystykę. Po tym wstępie gasną absolutnie wszystkie światła i zapada ciemność. Na jeziorze pojawia się łódka oświetlone jedną świeczką, a znajdujący się w niej muzycy grają Mozarta. W tej podziemnej scenerii w niebywałej akustyce jest to niezapomniane przeżyci, chociaż część wycieczki twierdzi, że to kicz. Rezygnujemy z płynięcia łodziami po jeziorze i pieszo kierujemy się do wyjścia. Głosy są podzielone jedni są oczarowani inni twierdzą, że to tandeta. Ja tam jestem romantyczna i powracam i będę tu powracać w czasie każdej wizyty na Majorce.W jaskiniach jest kategoryczny zakaz robienia zdjęć dlatego wklejam tu kilka z netu i link do filmiku o smoczych jaskiniach. Swoją drogą z moich obserwacji wynika, że Polacy i Grecy to turyści, których żadne obowiązujące zakazy nie dotyczą w tym zakaz filmowania i robienia zdjęć.

http://www.youtube.com/watch?v=UXPgDb0yp6I

Smocze jaskinie

To w smoczych jaskiniach Verne znalazł inspirację do napisania Podróży w głab ziemi

 Po wizycie w jaskiniach spacer po pobliskim Porto Cristo. Ta miejscowośc ma nie tylko piekny port, ale też długa i piaszczysta plaze

Obiad zjedlismy w Porto Colom uroczej rybackiej osadzie z hangarami na łodzie i kolorowymi chatkami. Porto Colom jest jedną z kilku miejscowości roszczących prawo  do miana miejsca urodzin Krzysztofa Kolumba. W najstarszej częsci wnioski , za portem, stoją śliczne pastelowe domki skupione wokół placów. To doskonałe miejsce żeby napic się zimnej sangrii i upajac się widokami

 

 

 

 

piątek, 11 czerwca 2010

 

Na temat Majorki jest wiele sterotypów, że banalna, hałaśliwa, droga, snobistyczna etc. Jest to bardzo krzywdzące dla tej przepięknej hiszpańskiej wyspy. Gdy dostalismy ofertę zorganizowania wycieczki dla grupy 10 osób nie wahaliśmy się ani chwili, gdyż Majorka to miejsce gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. To idealne miejsce dla miłośników ciszy jak i dobrej zabawy, wielbicieli zwiedzania jak i plażowania. Są tu miejsca bardzo zatłoczone jak i takie, w których znajdziemy spokój i cisze.

 

Uczestnicy naszej wycieczki chcą trochę pozwiedzać, ale też odpocząć. Po krótkim namyśle wybieramy Cala d Or. Jest to urocza turystyczna miejscowość malowniczo położona nad kilkoma plażami i zatoczkami. Brak tu typowych wielkich hoteli przypominających bloki, a nie miejsce do wypoczynku. Pełno tu niskich hotelików, barów i restauracji pomalowanych na biało oraz otoczonych ogromną ilością zieleni.

Pierwszego dnia po zakwaterowaniu zaproponowaliśmy naszej grupie wycieczkę do pięknej mariny w Cala d Or oraz zwiedzanie okolicy.

 

 

 

 

 

O 14.10 po obiedzie wsiadamy na pokład STARFISH i płyniemy do Cala Figuera. Po drodze podziwiamy ryby, które widać pod szklaną podłogą oraz piękne widoki wybrzeża. Cala Figuera to niezwykłe miejsce i chyba stąd pochodzi najwięcej zdjęć z Majorki. Przez niektórych ta wąska zatoczka wciśnięta między klify nazywana jest majorkańską małą Wenecją, czy słusznie to już kwestia gustu.

 

Dla mnie to miejsce jest wyjątkowe i romantyczne a kawa pita w tak pieknej scenerii smakuje wyśmienicie.

 Majorka to nie tylko piękne wybrzeże i miejscowości turystyczne, środkowa część wyspy to tereny rolnicze.