darmowe statystyki strony
darmowe statystyki strony
Blog > Komentarze do wpisu

Valldemossa

Z Palmy do Valldemossy jest tylko 17 kilometrów. Droga pnie się jednak w górę i pełna jest ostrych zakrętów. Na szczęścię nawet taki nieporadny kierowca jak ja jest w stanie sobie poradzić z tą trasą.

 

 

Przez  ten niesamowity błękit morza ma się wrażenie, że woda zlewa się z niebem. Niestety mimo pięknych krajobrazów za oknem auta nie ma możliwości zatrzymania się i zrobienia zdjęć.

Jadąc tą malowniczą trasą nagle za gór wyłania się malownicze miasteczko Valldemossa. Miasteczko urzeka  pełnymi zieleni i kwiatów małymi  ulicami idomami w tradycyjnym, majorkańskim stylu.  Prawie na  każdym domu widnieje ceramiczny obrazek ze scenami z jej życia i prośbami o stawiennictwo. I tak na jednym modli się w kościele, na innym nabiera wodę z pobliskiego źródełka albo pomaga staruszkom. W rogu tych ceramicznych obrazków często widać figurkę szatana, który ucieka wystraszony. W domu przy uliczce Rectoria, w którym się urodziła, urządzono kaplicę z jej figurą.

Nad kamiennymi domami góruje kościół (też kamienny) z wysoką dzwonnicą i przylegającym  klasztorem Real Cartuja de Jesus de Nazaret.

 

 

 

Największą turystyczną atrakcją Valldemosy, którą podobno  koniecznie trzeba zwiedzić jest właśnie Klasztor Kartuzów. Mieści się w nim muzeum, galeria, kaplica i oczywiście cele, w których mieszkał Chopin i George Sand. Jak również  cela, w której grał i tworzył Chopin. Z balkonów Klasztoru  roztaczają się przepiękne widoki na miejscowość i ogrody. Wstęp do klasztoru nie jest niestety tani i kosztuje 8 EURO. Wejście to pewnie kosztowało by drożej ale po wizycie pary  niestety niewiele zostało. Mieszkańcy Valldemossy obawiając się gruźlicy, na którą chorowała Chopin spalili większość wyposażenia pomieszczeń, w których mieszkała para kochanków. Ich przodkowie zapewne nad tym dziś ubolewają.

Valldemosa jest piękna, ale nie wyobrażam sobie tu mieszkac kilka miesięcy. Może dlatego Chopin tak pisał w  liście do Juliana Fontany z 28 XII 1838:
„między skałami i morzem opuszczony, ogromny klasztor kartuzów, gdzie w jednej celi [...] możesz sobie mnie wystawić nieufryzowanego, bez białych rękawiczek, bladego jak zawsze. Cela ma formę trumny wysokiej, sklepienie ogromne, zakurzone, okno małe, przed oknem pomarańcze, palmy, cyprysy; naprzeciw okna moje łóżko na pasach [...] Bach, moje bazgroły i nie moje szpargały... cicho...można krzyczeć ... jeszcze cicho. Słowem, piszę Ci z dziwnego miejsca"
(Sydow 1955, t. 1, s. 332).

środa, 23 czerwca 2010, zuzankaonly

Polecane wpisy